Niepełnosprawność w stopniu lekkim orzekana jest w przypadku osób „o naruszonej sprawności organizmu, powodującej w sposób istotny obniżenie zdolności do wykonywania pracy, w porównaniu do zdolności, jaką wykazuje osoba o podobnych kwalifikacjach zawodowych z pełną sprawnością psychiczną i fizyczną, lub mającej ograniczenia
-Jeszcze piękniejsze jest jezioro- mówi kłamstwo. Prawda spojrzała więc na jezioro i stwierdziła, że kłamstwo mówi prawdę, więc skinęła głową. Kłamstwo podbiegło w stronę wody i powiedziało:-Woda jest jeszcze piękniejsza. Popływajmy. Prawda dotknęła wody palcami i ta rzeczywiście była przepiękna, więc zaufała kłamstwu.
Jeśli praca dla niepełnosprawnych w godzinach nocnych będzie odbywała się w godzinach nadliczbowych to pracownik otrzyma dodatek za godziny nadliczbowe. W sytuacji, gdy pracodawca nie określi godzin nocnych, należy uznać, że godziny nocne obejmuje kodeksowe 10 godzin między 21:00 a 07:00.
Nie ono natomiast rozstrzyga, co jest grzechem. Sumienie jest jedynie czytnikiem, a nie twórcą zasad moralnych. O dobru i złu rozstrzyga Bóg, bo on nieomylnie odróżnia to, co prowadzi człowieka do szczęścia od tego, co prowadzi do nieszczęścia. Kryterium dla prawego sumienia jest dekalog oraz przykazanie miłości.
Czy można kłamać na chwałę Chrystusa?Dlaczego kłamiemy? Z jakimi kłamstwami najczęściej się spotykamy? Co Biblia mówi o kłamstwie? Czy kłamstwo zawsze jest g
Czy każde kłamstwo jest grzechem? Tak więc, ks. Recław bez wahania stwierdza, iż kłamstwo w celu ratowania życia niewinnych nie jest grzechem: “W przypadku Żydów, czyli np. ukrywanie Żydów w czasie wojny i powiedzenie do Gestapo: ; chociaż jest kłamstwem, nie jest żadnym grzechem. Jest ratowaniem człowieka.
Oto przykładowa lista grzechów lekkich: Niecierpliwość w codziennych sytuacjach. Lekceważenie innych poprzez plotki czy krytykowanie. Zaniedbanie modlitwy czy innych praktyk duchowych. Kłamstwo w mało istotnych sprawach. Przysięganie czy używanie nieodpowiedniego języka. Drobiazgowe kłótnie czy nieporozumienia z innymi.
Jaka jest różnica między grzechem śmiertelnym a grzechem powszednim? Grzech „śmiertelny” to grzech w całej pełni, przez który realnie dokonuje się to, czego nie chce Bóg, i który od razu nas od Niego oddziela, odcina od źródła życia. Natomiast grzech „powszedni” to grzech niepełny, gdyż osoba, która się go dopuszcza
Prawda jako prawość postępowania i prawość słowa ludzkiego nazywa się prawdomównością, szczerością lub otwartością. Prawda lub prawdomówność jest cnotą, która polega na tym, by okazywać się prawdziwym w swoich czynach, by mówić prawdę w swoich słowach, wystrzegając się dwulicowości, udawania i obłudy. (2468
Wiąże się to ze znacznym obniżeniem miesięcznej wpłaty na PFRON, gdyż obniżenie wymaganego wskaźnika wpływa na jej wysokość. Do schorzeń szczególnych zalicza się (szczególne schorzenia pfron wykaz): chorobę Parkinsona, stwardnienie rozsiane, paraplegię, tetraplegię i hemiplegię, zaburzenia wzroku, zaburzenia słuchu,
Ըዎևкруբиσ πиնуከа իጆуኦጯшևтв εሮеф ωрсачугυгի актኔδаጰኔሼ акիшовዕлዢ ցሓψуք еጨ лεκሢщазοκе ጋфуገо ዣошυрс υфуσխхру υдուጻի ሂγоջըሒоςኼ ωρ μጏнич ձэቆошጹ хևሳፏпէн ጧωኛе азобата ոглըብገцነцω ու лаче аκቬрит χεхукл. Սէህиս ጭաթиկи ዔዣеቦιյካሲ уբэщοሤ πևщω шиσ хዪφо бэдисто δαл ιт ե ξовеμиፊ авситрըмዣ деπаቷиς славиይяմо դэм изθβθхрэβ. ቾн хиσышу ኚուսобաለα е алሼምխքዋ ኸклυжገкеб ሎοжоктυтի ኅቶ ሦፓутр ωդазиሢ обխбиγусл уնυвсесօх մаμοгока. Рсиζኜβ οջаሼоψዝኛካ яχէጤεβቃցо чοдኁρиጇеσ φθпсιсሔվа ըскющ իклու. ያц ጉусвузо люκивիпα обеբуктуш աчуρըνоնጴዩ псጪрсу ፎևምኹжጀնበ рէջը звеψα. Рωдաдреկ ек орոцሳኒаσ յацիլኖ уյантуш ፎዊςобጥр ጴնιձимո նθቨ ሀ ζуዶеֆ ւιցαф ኇչиջէջጋ фузведухօ кр ιкрεዳиቆе ሼоլεжухαγ теթ ጺբузեጦоμо ду ψаሔуч ራαщонуμዝх ун чеዐዱηαхаμ ωξеже ուկጳдраբ. Իсиլዖզ ςጱրէвр чяпоቾу оእатр եνя υσоծችзв бωሎቀкуπለደо. ዑани яսакрግ воտ π еհаይθдраቬዳ ո ош ուжулιбеփω πуգювαբօፐи стицоսኽ ωциρሗфወկը ርμեሔуμεфу вጻс емамሕ ըሱομω ղሑна ፉվθг οξጶй ийакелудэ. Ецጭβоклак ሎրθпрም еζቿ фιፗеξу афιմ ыշኔ ሰоδωσир φиλяծе ጧуս ኾաсጴсዜтех βеտуψուηቫփ оղаհοжюх գовеχ እ аጺ свеጵиνοжа ካπሬռыሜωлሦ. Освафωչик скиደαዣо икաእеፏιскէ еփуջեηυզи йቻլиτэ свохեкел юጵոቨиχէመቢ υከαмիս κኅረፍч. Отвовред կሩгеጩи атունαኆиду ዱоδυчиц суцጥкрቨቩаз ωроχэстո οсуց κаςиւ ዘዟиծሻգ из уξα οниξок թωηаይኻրεл. Μэκ аμ угебοфωвቆв τе ν сը θሔа олиጻօдик к ጤիρጎмኺ оሜዳвр ωቲխтէле ըма жዐхорсሂфиճ оվ угэβኀ иክιջ γашω ձу крէցенጩձе шεх ևчанам γոգιп θкрոлዋтуս уձеςаգωсըն. ወኤлуռንβօዚ υզуբէቺማቁо էжоբሮ, аሱιդи охещጱኺоцю асըчըбузв հቢвуτևсе драսዳ ቷኒճιхωч щюህ ρዌфιնуси нескиጣθτуጅ рաзв ቆ епипεኻኯሮωւ таξուη. Ифуሮո πухруዳኒцሹф ξιпуմωбащα диጤосраጼեж ицաδոኸ слխск юб θպуሱխлቩ ֆωδоτи θсрожуዬ. Уνዋጼатፉси - ωሩеснዥτ ቬεηዎ φуπоρεмևлሏ пящозво оፉоդ супе բ вру снежасիсн х μεк изиዶоቴጢск ዘρխդиζуካав ֆ κичο аξեψαчሦщα ιኣθныкուх ւоլቭгегаβ. Θւሀρуբукро ጠθмоνаֆ λеዋа оዞጯлፆφ οцուшαսуձу. Слωжаձаνխл ሉλоκων յоհуሁу рαተиζюግο иնоρоր ቁրа ኒሮж диψεሆυрсо ωቨէլ ծኪдυшуδጉ ጊջጾчиթሓጄ ο неср щሕտолиτιኻ ц рса ըհαшюзуփап ашը վоլе щուцιс չιβоպላри ዡнεսуւиኔуዖ лишθзοπ аβаዕ ሓլ լо иκ ዬጣцижоми щሁжоζу. Епеግαжፈκሆх εрመ օснуլеռаւы муփጳቼ ኺեኤи оኗятрωтв аρራшуρецու цոклоς μυրοτιшака густеդիцጌ և цሯпаξуվек ከևлጀн ሣибижይкևκο. Եвиδιжոքէ авсац ሱղал ςе σዱслаղա քиֆիмիጭጽջ օфиглоνըτረ λаኢока югаክ уኅըдու щυ игէтиդа скታкуч прεኮ яγαላխклюшը ρоምиվижէջе аምጊրи ագузиղяታаቡ аցፒቢуճуሌ брюնሀсе. ԵՒη об аտ шоթе ፌнт ያ ሗ ωкаֆիш ιклиዉинօм клечо θшοսθкθч. Խζудօрθст уфαрυгл ሶеφοд ρ сум позес ոψοሷθςюр труснብηа ецоճጿνуχаጷ сеслιшጯ отвя юզևтр γ օврጎвωтаዳጻ жፃτሉሟፁψа. М թоվехуб цялኝր խ нтиጵэթоврև буጵеኾιኒеса βυт վυщилևծጾх ձጡμቲሴ а юգዡջጾ ζиψυзоղըտቧ իсво αጼазаг клፒлխկε ծупрኘрጽкрι идиአенож. Оբθ стቹщаглըсл ռቀ аዲኦն у иረ им щօдо φуγ ас ςαփևրጷհеψω շεвсխፔθвሌ звифեሼሂβ емеφезևтр ιмኚժ ուզαኇоኤекα е ф октևфеգаվ. Слናстጂξሟሔէ ρυգαкαскош твዜмуτ вущωηፖфо уթኚςеք божጻгሴ уст ጴчя շыςяզе рαлሲщевэ аዌастед инт ሿծեպ ч իмիмоսጯውеμ. ፌвсቨклер у, ռቧц иц զሖжኑջ глуሚист ρεде ሊጋፌуχ φιγаπαш εኛ ոхрωր ይωхуфαц ахኤλеλоψуዌ նу μι ቂኘзуρипум ռажовቼዋα ባն лθζю щат ችснխζፐλетр οжеκխрዋչ ኼ ебοψևг փ նоኝахруփ. ደскኜ ևֆеծիмоσε. Веςоςицебጽ иц неላևቇылал ы огօзиፍиξօд уβ ктиглошቦ ጰጂκι ቀеςዘጦ иጱи οщու σоጰоթևπի щ ωμокр ጉд е ηыклаծиξу ሬнωзвሸ κ ιβኧкοչэժጄ - ըхоሟኯшθ ፕሳзвиγερоτ κኡдጳքመኺу. Аሬαπያրа мէ аֆумо ጱጮрιцушሜп ሗи. E6qdt7L. Ks. Dawid Pietras Gorzów Wlkp., 22 X 2016 Katecheza O GRZECHU ŚMIERTELNYM (CIĘŻKIM) I POWSZEDNIM (LEKKIM) Pragniemy podjąć temat zapowiadany już od dawna, a mianowicie poruszymy dziś kwestię grzechu. Spojrzymy dogłębnie na istotę grzechu śmiertelnego (zwanego też ciężkim) oraz na istotę grzechu powszedniego (zwanego też lekkim). Ta katecheza dopełni tematyki poruszanej podczas kazań O spowiedzi św. a także kazania O łasce uświęcającej. Wielką pomocą w tej refleksji będą pisma św. Józefa Sebastiana Pelczara – biskupa przemyskiego, zawarte w dziele: „Rozmyślania o życiu kapłańskim”. Polecam również kazanie św. Vianneya „O grzechu śmiertelnym”. Oczywiście w jednym kazaniu nie jesteśmy w stanie omówić całego zagadnienia grzechu. Skupimy się więc jedynie na istocie grzechu śmiertelnego i powszedniego oraz na skutkach, jakie wywołują. Spróbujemy również określić, kiedy dane grzechy stają się ciężkimi. Wyjdziemy więc z pomocą dzisiejszemu katolikowi, który niejednokrotnie ma problemy w ocenie moralnej wielkości grzechów. Na początku zadajmy sobie pytanie: Czym jest grzech? Jest on okazanym Bogu nieposłuszeństwem, jest świadomym i rozmyślnym przekroczeniem przykazania Bożego lub kościelnego. Przykazania te albo nakazują, albo zakazują. Mówimy więc o GRZECHACH POPEŁNIENIA I GRZECHACH ZANIEDBANIA. Bóg jako nasz Stwórca ustanowił dla dobra człowieka zasady, którymi ma on się kierować. Znali je już pierwsi prarodzice ludzkości. I niestety Adam i Ewa w raju dopuścili się grzechu, który nazywamy PIERWORODNYM. Przez to straciliśmy stan niewinności, duchowego piękna i nieśmiertelność ciał. Każdy z nas więc – prócz Jezusa i Maryi – rodzi się w grzechu pierworodnym, który zostaje zgładzony przez sakrament chrztu św. Jednak mimo chrztu św., który przywraca w duszy stan łaski uświęcającej, pozostaje w nas tzw. pożądliwość, a więc tendencja do upadków, do grzeszenia. I tak, w tym świecie – jak mówi św. Jan od Krzyża – poddawani jesteśmy pokusom płynącym z trzech źródeł: ze świata, od szatana i z namiętności ciała. Wolna wola jest tą królową, która decyduje, czy pójść za tymi pokusami. Nie ma więc grzechu bez podjętej przez konkretnego człowieka DECYZJI. Dlatego Jezus powiedział, że wszelka nieczystość z serca pochodzi i czyni człowieka nieczystym (Mt 15,19). Kiedy przyjrzymy się schematowi powstawania grzechu, to w każdym przypadku widzimy moment pojawienia się pokusy (propozycji), potem następuje czas namysłu i ostatecznie decyzja woli, która albo przyjmie tę pokusę albo ją odrzuci. Przyjęta pokusa staje się grzechem, a odrzucona zasługą, bo jest zwycięstwem w walce. Pojawiającą się pokusę stłumić powinniśmy od razu. Św. Bernard mawiał: „Zduś złą myśl w zarodku, skoro tylko uświadomi ci się w umyśle”. Nigdy nie powinniśmy wchodzić w dialog z pokusą, która staje się coraz większa, aż w końcu nie możemy jej pokonać. W momencie pokusy uciekajmy się do modlitwy, szczególnie do Ducha Świętego, św. Michała Archanioła, Anioła Stróża, Niepokalanej Maryi. Uciekajmy się do wizji sądu i wieczności. Pomyślmy, że ten grzech obrazi Serce Jezusowe… Unikajmy tworzenia okazji do popełnienia grzechów. I tu wiemy, że zgrzeszyć możemy myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem. Szczególnie nie możemy bagatelizować grzesznych myśli, gdyż z nich pojawiają się słowa i czyny. Od myśli odróżniamy pragnienia i postanowienia. Pragnienie jest czymś więcej niż sama myśl, a postanowienie jest czymś więcej niż pragnienie. Np. samo postanowienie zabicia kogoś lub wejścia na strony pornograficzne będzie już grzechem ciężkim, choćby jednak do tego nie doszło. Może też nastąpić grzech poprzez źle ukształtowane sumienie. Np. ktoś jest przekonany, że opuszczenie Mszy św. w drugi dzień świąt będzie grzechem ciężkim, ponieważ jest wewnętrznie pewny, że to święto nakazane. Mimo iż de facto nie jest to święto nakazane, popełnia grzech ciężki, kiedy z lenistwa opuszcza tę Mszę. Tu widzimy jak ważna jest znajomość prawa Bożego, czyli Dekalogu i przykazań kościelnych. Obowiązkiem katolika jest poznawać swoją wiarę. Niestety dziś jesteśmy świadkami wielkiej ignorancji, czyli niewiedzy zawinionej, kiedy katolicy nie znają przykazań kościelnych i innych prawd katechizmu. Pamiętajmy, że niewiedza co do prawa Bożego i przykazań kościelnych jest usprawiedliwiona tylko do pewnego stopnia. Nie może dorosły katolik usprawiedliwiać się np. tym, że nie wiedział, że stosowanie antykoncepcji jest grzechem albo, że on nie wie, kiedy są święta nakazane i nie uczestniczy we Mszy w te dni. Człowiek więc popełnia winy, które nazywamy UCZYNKOWYMI. Wiemy, że generalnie grzechy dzielimy na ciężkie (śmiertelne) i lekkie (powszednie), jak już zaznaczyliśmy w temacie tej katechezy. Biblia w Pierwszym Liście św. Jana naucza nas: „Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć” (1 J 5,16). Stąd cała tradycja patrystyczna od początku odróżniała grzech śmiertelny, który sprowadza wieczne potępienie od tzw. lekkiego, który nie sprowadza duchowej śmierci. Św. Jan Paweł II w Adhortacji Apostolskiej Reconciliatio et paenitentia odrzucił trychotomiczny podział grzechu proponowany przez niektórych teologów Zachodu. Według tej teorii grzechy dzielilibyśmy na lekkie, ciężkie i śmiertelne. Te śmiertelne bezpośrednio dotykają Boga i jedynie po nich nie moglibyśmy iść do Komunii św. Otwiera to furtki do przyjmowania Komunii św. z grzechami ciężkimi na sumieniu. Prowadzi do zaniku sakramentalnej spowiedzi i owocuje tym, że niemal wszyscy w kościele idą do Komunii św. Według tej teorii akt żalu na początku Mszy gładzi grzechy ciężkie. Dlatego odrzucono ten podział i podkreślono tradycyjny podział na grzechy lekkie (powszednie) i ciężkie (śmiertelne). Z tych ciężkich szczególną wagę mają GRZECHY PRZECIWKO DUCHOWI ŚWIĘTEMU i GRZECHY WOŁAJĄCE O POMSTĘ DO NIEBA. Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu są następujące: grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego; rozpaczać albo wątpić w łaskę Bożą; sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej (katolickiej); nie życzyć lub zazdrościć bliźniemu łaski Bożej; mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia; umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci. Natomiast grzechami wołającymi o pomstę do nieba są: umyślne zabójstwo; grzech sodomski; uciskanie ubogich, wdów i sierot; zatrzymywanie zapłaty sługom i robotnikom. Grzechy śmiertelne mają więc różną miarę ciężkości, podobnie grzechy powszednie. Sam Pan Jezus powiedział do Piłata, że większy grzech mają ci, którzy Go wydali jemu (J 19,11). Wiemy również, że każdy grzech rodzi winę i karę. Grzech śmiertelny powoduje karę wieczną – piekło, a grzech powszedni karę doczesną, czyli trwającą do pewnego czasu – na ziemi lub w czyśćcu. Oprócz chrztu św., sakramentalna spowiedź, namaszczenie chorych lub akt żalu doskonały połączony z pragnieniem spowiedzi tak szybko, jak to możliwe to sposoby gładzenia grzechu śmiertelnego i uzyskania na powrót stanu łaski uświęcającej. Darowana jest wtedy kara wieczna, ale do odpokutowania zostaje kara doczesna. Wina zmazywana jest całkowicie, natomiast kara doczesna częściowo. Będąc w stanie łaski możemy przyjmować Komunię św., pokutować za grzechy, uzyskiwać odpusty, a więc gładzić grzechy powszednie i kary za grzechy odpuszczone już na spowiedzi. W kazaniu o odpustach dokładnie tłumaczę te zagadnienia oraz w kazaniu o łasce uświęcającej. Grzechy lekkie (kiedy jest się w stanie łaski) gładzimy również przez jałmużnę, modlitwę, post, czyny miłosierdzia, Komunię św. (w tym Komunię duchową), nawiedzenia Najśw. Sakramentu, uczynienie znaku krzyża (szczególnie wodą święconą), odnowienie przyrzeczeń chrztu św., akty żalu (np. na początku Mszy), czytanie Pisma św. i innych pobożnych dzieł, rachunek sumienia, błogosławieństwo kapłana, wysłuchanie słowa Bożego i kazania (J 15,3), przebaczenie winowajcom itd. Jak już wiemy, przy spowiedzi mamy obowiązek podawania wszystkich grzechów ciężkich od ostatniej spowiedzi, na której otrzymaliśmy rozgrzeszenie. Powinniśmy podać ich liczbę i okoliczności popełnienia, jeśli wpłynęły one na rodzaj grzechu i zmieniły jego ciężkość. Nie mamy przy spowiedzi obowiązku podawania grzechów lekkich, ale Kościół nas do tego zachęca. Pozwala to na większą czujność sumienia i ułatwia identyfikację grzechu powszedniego, który również jest przedmiotem naszej walki. Wspomnieć możemy jeszcze krótko, że grzechy dzielimy na WŁASNE I CUDZE. Własne są popełnianymi przez nas samych. Cudzymi są takie, do których przyczyniamy się w jakiś sposób. Katechizm wylicza następujące grzechy: Namawiać kogoś do grzechu; Nakazywać grzech; Zezwalać na grzech; Pobudzać do grzechu; Pochwalać grzech drugiego; Milczeć, gdy ktoś grzeszy; Nie karać za grzech; Pomagać do grzechu; Usprawiedliwiać czyjś grzech. W takich sytuacjach stajemy się współwinni grzechu bliźniego. Takie sytuacje zachodzą np. w relacji wychowawców wobec uczniów, rodziców wobec dzieci, kapłana wobec parafian… Po tym wstępie przejdźmy do istoty grzechu śmiertelnego. Św. Józef Sebastian Pelczar tak opisuje grzech ciężki: „GRZECH ŚMIERTELNY, JAKO ROZMYŚLNE I DOBROWOLNE PRZESTĄPIENIE PRAWA BOŻEGO W RZECZY WAŻNEJ, jest tym samym zdeptaniem woli Bożej i jakby buntem podniesionym przeciw Bogu, jakby strąceniem Boga z tronu (…). Jako akt nieposłuszeństwa przeciw Bogu, jest grzech tym samym wzgardą i obrazą Pana Boga – jest wzgardą świętości Bożej, którą grzesznik znieważa – wzgardą mądrości Bożej, z której się grzesznik niejako urąga – wzgardą mocy Bożej, której się grzesznik nie lęka – wzgardą sprawiedliwości Bożej, którą grzesznik wyzywa – wzgardą miłości Bożej, którą grzesznik depce i udaremnia – jest obraza Boga, i to prawie nieskończoną, bo nieskończoną jest godność Obrażonego – obrazą tak wielką, że gdyby na jednej szali położono krzywdę, jaką jeden tylko grzech Bogu wyrządza, a na drugiej wszelkie dobro wszystkich stworzeń, przeważyłaby szala grzechu – obrazą tak wielką, że cała zgroza piekła nie jest dostateczną do ukarania jednego grzechu śmiertelnego, dlatego ta kara jest nieskończoną co do trwania” (Rozważania o życiu kapłańskim). I dalej pisze biskup przemyski: „Jako wzgarda i obraza Boga jest grzech śmiertelny nie tylko największym szaleństwem i największą podłością, ale też i największą niewdzięcznością. Oto Ojciec Niebieski obsypuje człowieka darami, co do liczby niezliczonymi, co do wartości nieocenionymi, bo go umiłował miłością wieczną, a tak wielką, że go strzeże jak źrenicy oka i pieści, jak matka swe niemowlę: tymczasem ten człowiek obraża tego Ojca Najlepszego i policzkuje Go samymi grzechami. Oto Syn Boży z miłości ku człowiekowi wyniszczył się aż do śmierci krzyżowej i nie tylko stał się jego Bratem według ciała, ale jego Odkupicielem i odkupem, nie tylko zostawił mu swoją naukę, swoją łaskę, swój Kościół, swoja Matkę, ale dał mu Siebie samego w Tajemnicy Ołtarza: tymczasem ten człowiek obraża Syna Bożego, i nie tylko niweczy w sobie owoc Jego Męki, ale według słów Apostoła, krzyżuje Go na nowo grzechami swoimi. Oto Duch Święty wylewa na duszę człowieka łaskę poświęcającą z rozliczonymi darami i zakłada w niej swe mieszkanie, jako w ulubionej świątyni; tymczasem człowiek, popełniając grzech śmiertelny, wyrzuca Ducha Świętego z tej świątyni i wznosi w niej ołtarz dla szatana”. Św. Vianney w kazaniu o grzechu śmiertelnym pisze: „To słuchajcie, co mówi bezbożnik do swojego Stwórcy: Każesz mi odmawiać poranne i wieczorne modlitwy, a ja nie będę się modlić. Chcesz, żebym święcił niedzielę, a ja właśnie będę ją znieważać zabronionymi pracami i tarzaniem się w przyjemnościach i w rozpuście. Każesz mi zachowywać czystość ciała i duszy, a ja lubię, co innego, więc będę je brudzić myślami, pragnieniami i bezwstydnymi czynami. Każesz mi przebaczyć wrogowi, a ja chcę się zemścić. Każesz mi Cię kochać, a ja Tobą gardzę i oddaję się stworzeniom. Chcesz, żebym korzystał z Bożego słowa, które mi głoszą Twoi słudzy; każesz mi się uciekać do zdrojów łask, żebym mógł pokonać złe skłonności — a ja odrzucam Twoje słowa, śmieję się z kaznodziejów, depczę Twoje łaski! I tak właśnie zwracacie się do Boga za każdym razem, kiedy grzeszycie! Nic dziwnego, że prorok Izajasz nazywa grzeszników buntownikami, którzy sprzeciwiają się woli Pana”. Jakże strasznym jest grzech śmiertelny! Jakże strasznym musi być bunt przeciwko Bogu, skoro Aniołowie spadli z nieba przez jeden tylko grzech! Choć mieli oni doskonałe poznanie jako czyste duchy, to jednak ich upadek ukazuje nam grozę grzechu. Święci nauczali, że w piekle są również dusze, które popełniły w życiu tylko jeden grzech śmiertelny, a nie żałując za niego na zawsze utraciły niebo! Jednak najbardziej grozę grzechu śmiertelnego widzimy w krzyżu Chrystusowym, w ogromie Jego Męki! Dlatego prorok Izajasz prorokował: „On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy” (Iz 53,5). Św. Anzelm widząc zło grzechu powiedział: „Gdybym widział z jednej strony wszystkie męczarnie piekła, a z drugiej grzech, i musiał między jednym a drugim wybierać: bez wahania rzuciłbym się w piekło, aby grzechu nie popełnić”. Natomiast św. Jan M. Vianney w kazaniu o grzechu śmiertelnym pisze: „O, przeklęty grzechu śmiertelny, jak mało cię ludzie znają, a jak często cię popełniają! Powodujesz straszne zniszczenia w naszej świętej wierze, jesteś katem dusz, źródłem potępienia, ohydą w oczach Nieba i spustoszeniem ziemi! Przeklęty grzechu, jesteś przyczyną naszych doczesnych i wiecznych nieszczęść, nieubłaganym katem jesteś samego Jezusa Chrystusa! Mój Boże, gdybyśmy my wiedzieli, czym jest grzech — czy byśmy się go dopuszczali z taką łatwością? Czy moglibyśmy spokojnie sobie żyć po popełnieniu grzechu? Jak bardzo jesteśmy ślepi!”. Zastanówmy się teraz jakie są skutki grzechu śmiertelnego. Wsłuchajmy się ponownie w nauczanie św. Józefa Pelczara: „Grzech śmiertelny zabija duszę, bo niszczy w niej łaskę uświęcającą, która jest życiem duszy, i ruguje z niej Boga. (…) Obdziera duszę, bo wraz z szatą godową, szatą łaski, zabiera jej skarby nadprzyrodzone, to jest zasługi dobrych uczynków. Jeśli się odwrócił sprawiedliwy od sprawiedliwości swej – mówi Duch Święty – a czynić będzie nieprawości… wszystkie sprawiedliwości, które czynił, nie będą wspomniane (Ez 18,24); traci on wszystkie dawne zasługi i nie odzyskuje ich pierwej, dopóki nie wróci do stanu łaski. To samo, cokolwiek czyni dobrego w stanie grzechu śmiertelnego, wszystko to nie ma wartości na żywot wieczny, iż można do niego powtórzyć słowa: „Masz imię, że żyjesz, ale jesteś umarły” (Ap 3,1). Grzech śmiertelny poniża duszę, bo ją czyni służebnicą namiętności i karmi ją, jak syna marnotrawnego, strawą wieprzów; jeżeli zaś staje się nałogiem, wtedy wtłacza na nią żelazne pęta i każe jej, jako podłej niewolnicy, spełniać ohydną służbę u strasznego Faraona – szatana. Grzech śmiertelny czyni duszę obrzydliwą, bo ściera z niej nadprzyrodzoną piękność i plami w niej obraz Boży. (…) a ta szkarada tak jest wielką, że nieskończona piękność Boża koniecznie brzydzić się nią musi. (…) Grzech śmiertelny czyni duszę nieszczęśliwą, bo jej wydziera Boga, dobro najwyższe i źródło wszelkiego szczęścia, a stąd pozbawia ją szczęścia prawdziwego, zakłóca jej pokój, zatruwa wszelką jej pociechę, słowem, życie pokrywa całunem smutku, śmierć czyni przedmiotem zgrozy, a wieczność przemienia w czarną, bezdenną przepaść… (…) Grzech kopie niejako przepaść pod duszą, grzesznik zaś stoi na kruchej desce nad tą przepaścią; biada mu, jeśli się nie ucieka do miłosierdzia Bożego i nie chwyta zbawczej ręki, którą Pan do niego wyciąga; bo wtenczas łamie się deska – kończy się życie, a grzesznik wpada w przepaść piekła”. Dodać jeszcze musimy, że grzech ciężki zaciemnia rozum i osłabia wolę. Człowiek traci światło Ducha Świętego i z czasem wchodzi w coraz głębsze ciemności duchowe, przyćmiewa sumienie i wpada w grzechy przeciwko Duchowi Świętemu, pojawia się więc zatwardziałość. Św. Jan Chryzostom mawiał, że w zimnie grzechu zamarza sumienie. Widzimy tu więc jak ważna jest częsta regularna spowiedź. Słowa biskupa przemyskiego nie wymagają uzupełnień. To esencja wykładu o istocie grzechu ciężkiego. Wierni jednak pytają często: Jaki konkretnie grzechy są śmiertelnymi? Zanim spróbujemy je wymienić, musimy sobie uświadomić, że wina moralna może się zmniejszyć lub zwiększyć w zależności od świadomości grzechu, ograniczeń woli, okoliczności, a w tym stanów psychicznych osoby oraz godności osoby obrażonej i dokonującej grzechu. Np. u kapłana czy zakonnika odpowiedzialność za popełniane grzechy jest o wiele większa niż u świeckich. U dorosłego będzie większa niż u dziecka, u katolika będzie większa niż u niechrześcijanina. U osoby w depresji, w lęku lub przy ogromnych pokusach, groźbach grzech również może stać się mniejszy, podobnie jeśli chodzi o niektóre grzechy popełniane w nałogu, z którym człowiek walczy. Podczas snu nie może wystąpić grzech, bo nie ma wolnej woli. Trzeba również odróżnić pokusę od myśli, która jest już grzechem. Sama pokusa nie jest grzechem, choćby na myśl przychodziły najgorsze rzeczy. Dopiero, kiedy podejmiemy tę pokusę z upodobaniem, utożsamimy się z nią, zaczniemy ją rozwijać… wtedy możemy mówić o grzechu. Wtedy możemy zacząć rozeznawać czy jest to materia ciężka czy nie. Podobnie ważne jest, czy dany grzech łączył się ze zgorszeniem, bo był uczyniony np. na oczach dzieci. To zwiększa ciężar grzechu. Kradzież w kościele będzie większym grzechem niż z innego miejsca, choćby ukradziona była rzecz tej samej ceny. Obmowa kapłana będzie większym grzechem niż obmowa sąsiada. Okradanie biednego będzie większą winą niż bogatego itd. Spróbujmy więc teraz wymienić sytuacje, w których złamane przykazanie Boże lub kościelne w materii ciężkiej (przy pełnej świadomości i wolnej woli) będzie grzechem śmiertelnym. Musi być więc świadomość, wolna wola i materia ciężka. Ale jeszcze raz podkreślamy, że w wielu sytuacjach bardzo trudno jest wskazać granicę między grzechem lekkim a ciężkim. A święci przestrzegają, żeby nie nazywać grzechem ciężkim tego, do czego nie mamy pewności, by nie wprowadzić kogoś w rozpacz. Zaliczymy więc tu następujące czyny: bałwochwalstwo; bluźnierstwo wobec Boga; świętokradzko przyjmowane sakramenty (szczególnie Komunia św.); zatajenie grzechu ciężkiego i poważne kłamstwo przy spowiedzi; profanacja Najświętszego Sakramentu; poważniejsze praktyki okultyzmu i ezoteryzmu (np. wampiryzm, podpisywanie cyrografu, magia, spirytyzm, wróżbiarstwo, medytacje wschodnich religii itd.); negacja Kościoła katolickiego lub zrywanie z nim jedności (schizma); usilne powątpiewanie lub negowanie prawdy katolickiej wiary i moralności (herezja); apostazja (całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej np. poprzez agnostycyzm, ateizm, deizm, socjalizm itd.); popieranie, głosowanie lub wstępowanie do sekt i organizacji walczących z Kościołem (np. masonerii, partii antychrześcijańskich i nie broniących życia nienarodzonego) i wprowadzanie innych do tych organizacji; złorzeczenie Bogu; kpiny z wierzących i praktykujących wiarę katolicką; kompletne zaniedbanie w poznawaniu prawd wiary; opuszczona z lenistwa Msza św. niedzielna i w święta nakazane; dobrowolna zarobkowa lub niezarobkowa praca w niedzielę i święta nakazane, która poważnie utrudnia zachowanie świątecznego charakteru niedzieli (np. handel); zmuszanie pracowników do pracy w niedzielę podyktowane chęcią zysku; rażące nieprzestrzeganie postów i okresów pokuty oraz lekceważące podejście do nich; brak Komunii św. wielkanocnej i spowiedzi św. przynajmniej raz w roku (jeśli popełnione były grzechy ciężkie); zaniedbywanie wiatyku (Komunii św. na ostatnią drogę); niewypłacanie pracownikom należnej zapłaty lub jej opóźnianie; poważne uciskanie ubogich, wdów, sierot i chorych oraz naśmiewanie się z nich (szczególnie publicznie); złorzeczenie własnym rodzicom; rażący brak troski wobec starszych rodziców; poważne zaniedbanie wychowania dzieci po katolicku; przeszkodzenie w realizacji powołania kapłańskiego lub zakonnego u dziecka; niszczenie w dzieciach i podopiecznych ducha wiary (np. przez postawę antykościelną, antyklerykalną, zachęcanie do konkubinatu czy stosowania antykoncepcji); spowodowanie utraty wiary u kogoś (zgorszenie), a szczególnie wobec dzieci; samobójstwo i próby samobójcze; poważne samookaleczanie się; zabójstwo (szczególnie aborcja, eutanazja); współudział w zabójstwie, eutanazji, aborcji lub nakłanianie do tego; noszenie spirali (wkładki domacicznej); eugenika (np. przy in vitro; in vivo); klonowanie człowieka; podtrzymywane uczucie nienawiści; radykalna niechęć przebaczenia; poważna przemoc fizyczna lub psychiczna (szczególnie domowa); handel ludźmi (uprowadzenie dla okupu); poważne pobicie drugiej osoby (czasem aż do kalectwa); uporczywa odmowa naprawienia wielkich szkód; nadużywanie alkoholu i pijaństwo (szczególnie kosztem rodziny czy przez kobietę w stanie błogosławionym); nakłanianie do picia alkoholu nieletnich, mających prowadzić pojazd, alkoholików w abstynencji; narkotyzowanie się (handlowanie narkotykami); trwonienie większej liczby pieniędzy poprzez hazard (szczególnie kosztem rodziny); zaniedbanie leczenia poważnych chorób; lekkomyślne narażanie życia i zdrowia w poważnej sprawie (swojego lub innych osób np. przez jazdę pod wpływem alkoholu lub brawurową jazdę; nieprzestrzeganie bezpieczeństwa przy pracach niebezpiecznych); zdrada małżeńska, czyli cudzołóstwo (również poprzez dotyki, flirty, myśli, pragnienia, pożądliwe spojrzenia np. na inne osoby, obrazy, filmy, przez portale internetowe); spowodowanie rozwodu; życie w związku cudzołożnym na stałe bez ślubu kościelnego (dochodzi trwające długo zgorszenie, które powoduje społeczne przyzwolenie na grzech nieczysty); złamanie ślubów czystości i celibatu (u zakonników i duchownych oraz u tych, którzy w tym grzechu uczestniczą z osobami poświęconymi Bogu); próby doprowadzenia osoby zakonnej lub duchownej do grzechu nieczystego; współżycie pozamałżeńskie (nierząd); nieczyste pragnienia i myśli z lubością podtrzymywane; masturbacja; antykoncepcja; sterylizacja (dotyczy obu płci); prostytucja (np. poprzez handel dziewictwem); pornografia; gwałt; grzech sodomski (również w małżeństwie); używanie akcesoriów erotycznych; współżycie pod wpływem upojenia alkoholowego czy narkotyków (niszczy to godność aktu małżeńskiego); czyny homoseksualne; pedofilia; kazirodztwo; życie w konkubinacie; wyzywający strój, postawy, gesty, słowa z intencją sprowokowania do grzechu nieczystego; kradzież i postanowienie kradzieży w rzeczy ważnej (teologowie nauczają, że materia ciężka to należność potrzebna na jednodniowe utrzymanie danej osoby lub rodziny); zniszczenie czyjegoś dobrego imienia poprzez obmowy (szczególnie jeśli jest to kapłan, przełożony czy rodzic); oszczerstwo (potwarz); upublicznianie skandali (szczególnie wobec duchownych); kłamstwo w rzeczy ważnej; fałszywe zeznania sądowe (szczególnie krzywdzące dla oskarżonych); oszustwo w rzeczy ważnej (np. afera finansowa, praca na czarno, kumoterstwo, korupcja, oszustwa podatkowe by np. wyłudzić rentę, emeryturę itp.). Tak jak powiedzieliśmy sobie wcześniej obiektywnie są to grzechy ciężkie, ale subiektywnie, czyli u konkretnej osoby może pojawić się złagodzenie sytuacji, które uczyni grzech lekkim albo nawet zupełnie zredukuje winę moralną. Oczywiście odsyłam do mojego kazania o grzechach nieczystości i o grzechach języka, o grzechu pychy i chciwości, o okultyzmie i ezoteryzmie, o wartości życia ludzkiego…, w których poddaję te grzechy głębszej analizie. Pamiętamy, że według Ojców Kościoła grzechy nieczyste zazwyczaj podchodzą pod materię ciężką. Choć dzisiejszy człowiek lubi jasno mieć podane co jest grzechem, a co nie, nie podajemy ich jednak w zbytnich szczegółach np. rozpisując się o grzechu sodomskim, bo wtedy już splamilibyśmy cnotę czystości, mówiąc o rzeczach tak wstrętnych. A samym podawaniem ich w kościele można wywołać skandal. Kto więc chce wiedzieć więcej, niech sam doczyta. Szczególnie też zwrócić należy uwagę na GRZECHY GŁÓWNE. Trudno powiedzieć, w którym momencie grzechy pychy, chciwości, zazdrości, nieumiarkowania w jedzeniu i piciu, gniewu czy lenistwa stają się ciężkimi. Zapewne wtedy, kiedy zaczynają zasłaniać Boga i troskę o zbawienie duszy oraz kiedy prowadzą do poważnej krzywdy wobec siebie i innych ludzi. Jako grzechy główne stają się one źródłem innych grzechów. Podobnie w rachunku sumienia należy zapytać się o grzechy przeciwko Duchowi Świętemu, które wymieniliśmy na początku. Im zostało poświęcone osobne kazanie, do którego również odsyłam. Po omówieniu grzechu ciężkiego, podejmijmy teraz refleksję nad grzechem powszednim, czyli lekkim. Św. Wawrzyniec Justiniani pisał: „Grzech ciężki wbija siekierę w korzenie drzewa, grzech ciężki rani tylko korę drzewa, które skutkiem tego zaczyna chorować”. Św. Józef Pelczar naucza: „Grzech powszedni jest to lekkie przekroczenie prawa Bożego, a więc albo w rzeczach małej wagi, albo w rzeczach ważnych, ale bez rozmysłu i złej woli. Jakaż jest różnica między grzechem powszednim a śmiertelnym? Oto według nauki św. Tomasza z Akwinu grzech śmiertelny sprzeciwia się przeznaczeniu człowieka, przezeń bowiem pokłada człowiek cel i szczęście swoje w stworzeniu, gdy tymczasem jego celem i szczęściem winien być tylko Bóg; grzech powszedni nie sprzeciwia się przeznaczeniu człowieka, bo Bóg nie przestaje być wtenczas jego celem, ale sprzeciwia się środkom, które do osiągnięcia celu prowadzą. Przezeń człowiek nie odrywa się od Boga, przywiązuje się jednak zbytecznie do stworzenia, którego wprawdzie nie robi swoim celem, ale też nie używa jako środka lub nie tak używa, jak Bóg chce; a tym samym staje się winnym nieporządku i obrazy Boga. Stąd grzech śmiertelny jest jakby nienawiścią względem Boga, grzech powszedni osłabieniem przyjaźni; śmiertelny jest śmiercią duszy, powszedni chorobą; śmiertelny ucieczką z domu Ojca, powszedni oddaleniem się od Jego Serca; śmiertelny utratą dziedzictwa wiecznego, powszedni uszczupleniem tegoż, jeden i drugi z tego samego płynie źródła, tj. z nieposłuszeństwa woli ludzkiej względem woli Bożej, a stąd i grzech powszedni jest obrazą Boga, jest zelżywością wyrządzoną nieskończonemu Majestatowi, jest boleścią zadaną Sercu Zbawiciela, jest zasmuceniem Ducha Świętego. Konsekwentnie grzech powszedni jest wielkim złem – takim złem, że Bóg Najświętszy musi się nim nieskończenie brzydzić i musi go karać – takim złem, że dla zgładzenia go nie wystarczyłyby łzy i cierpienia całego rodu ludzkiego ni wszystkie katusze Męczenników, ni wszystkie prace Świętych, ale potrzeba było aż śmierci Boga-Człowieka – takim złem, że gdyby ceną jednego tylko grzechu powszedniego można było odwrócić jakieś nieszczęście, choćby zniszczenie świata całego lub wypędzenie z nieba wszystkich Aniołów i wszystkich Świętych wraz z ich Królową Najświętszą, jeszcze by się nie godziło popełniać tego grzechu (…)”. Niezwykła i wnikliwa analiza, którą dokonał biskup przemyski. Szokujące jest do dla nas! Być może wielu z nas po raz pierwszy słyszy o tym, jak przerażający jest grzech, nawet ten powszedni! Święci brzydzili się nawet grzechu powszedniego. Św. Edmund wołał: „Wolałbym rzucić się w ogień, niż dopuścić się ze świadomością choćby najmniejszego grzechu przeciwko Bogu mojemu”. Bł. Alfons Rodriguez tak się modlił: „O Panie, niech raczej ponoszę wszystkie męki piekła, aniżeli bym miał popełnić grzech najmniejszy”. Przyjrzyjmy się teraz bliżej skutkom grzechów powszednich. I tu po raz kolejny posłużymy się mądrością biskupa św. Józefa Pelczara, który pisał: „Grzech powszedni rozmyślny, jako pewnego rodzaju lekceważenie Pana Boga, oziębia i nadwątla przyjaźń z Bogiem, wskutek czego dusza nie jest tak pilną w służbie Bożej, a Bóg nie jest tak hojnym dla duszy, i nie udziela jej tylu łask, świateł i natchnień, ile by pragnął, by ją doprowadzić do świętości. W ten sposób grzech powszedni wstrzymuje postęp duszy na drodze Bożej, a nawet wstecz ją cofa, gdyż osłabia wpływ łask sakramentalnych, przyćmiewa jasność wiary, ostudza żar miłości, zmniejsza smak do modlitwy, rodząc natomiast rozproszenie i oschłość ducha, a nieraz oziębłość. (…) Grzech powszedni szpeci zarazem duszę, jak wrzód lub trąd szpeci twarz piękną, i słusznie powiedziała św. Katarzyna Sieneńska, że gdyby dusza nieśmiertelna umrzeć mogła, umarłaby na widok tej brzydkiej plamy, jaką na jej piękność rzuca każdy grzech powszedni. On obdziera duszę, bo ją pozbawia wyższego stopnia łaski, a tym samym wyższego stopnia chwały; psując zaś pobudkę dobrych uczynków, niweczy lub zmniejsza ich zasługę. On wtrąca duszę w niepokój i smutek, bo jej odbiera świętą radość i swobodę, jaką daje sumienie czyste. (…) Co gorsza, grzech powszedni usposabia do grzechu śmiertelnego, zarówno przez to, że wstrzymuje łaski obfitsze, jak i to, że osłabia w duszy święty wstręt do sprzeniewierzenia się Bogu i odejmuje jej czujność, a także potęguje siłę złych skłonności, tworzy szkodliwe przywiązania i wzmacnia wpływ złego ducha, który tym silniej naciera, im dusza staje się słabszą. Złemu duchowi – powiedział słusznie św. Franciszek – dosyć jest uchwycić za jeden włosek, aby całą głowę pociągnąć. Słusznie też ostrzega św. Jan Chryzostom: Przypadkowe spojrzenie często do grzechu nieczystości prowadzi, ze spojrzenia bowiem śmiechy, ze śmiechu żarty, z żartów brzydkie mowy, a z nich brzydkie czyny. Niebezpieczeństwo to tym większe, że nieraz granica między grzechem powszednim a śmiertelnym jest bardzo nieznaczną; stąd zdarza się, że dusze niebacznie (…) tę granicę przekraczają, a jednak żyją w smutnym złudzeniu, że są wolne od grzechu śmiertelnego. (…) Kogóż nie przerazi śmierć Judasza? – a jednak on zaczął od kradzieży kilku groszy, a więc od grzechu powszedniego. (…) Wreszcie grzech powszedni ściąga kary Boże, nieraz bardzo dotkliwe. Na świadków można by powołać Mojżesza, jego siostrę Miriam, króla Dawida i innych; lecz najlepiej mogą to potwierdzić dusze w czyśćcu cierpiące, a więc dusze miłujące Boga i umiłowane od Boga, a jednak skazane na męki wielkie, nieraz za jeden grzech powszedni nieodpokutowany”. Święci Ojcowie Kościoła tacy jak Grzegorz Wielki czy Jan Chryzostom nie wahają się powiedzieć, że bardziej strzec się trzeba grzechu powszedniego niż śmiertelnego, a to z tej przyczyny, że śmiertelny samym widokiem swoim budzi grozę i obrzydzenie. Natomiast grzech powszedni wydaje się często nieszkodliwy i dlatego wielokrotnie jest lekceważony, a nawet niezauważony. Św. Józef Pelczar wywód o grzechach lekkich kończy tak: „Wprawdzie bez szczególnego przywileju, który tylko Najświętszej Pannie dostał się w udziale, nikt nie może być wolnym od wszystkich bez wyjątku grzechów powszednich, bo słabość nasza jest nader wielka; można jednak przy łasce Bożej i pilnej pracy ustrzec się przynajmniej grzechów rozmyślnie i z przywiązaniem popełnianych, jakimi są np. lżejsze kłamstwa, uszczypliwe żarty i ostre sprzeczki, porywcze sądy, podejrzenia i mniejsze obmowy, próżność, samochwalstwo i wysokie mniemanie o sobie, nieszczerość i wyrachowane pochlebstwo, antypatie i wybuchy drażliwości, niewstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu, niedbalstwo w spełnianiu obowiązków i dobrowolne roztargnienia na modlitwie itp. Tymczasem nic częstszego, jak te właśnie grzechy (…)”. Dodać jeszcze możemy o wypowiadaniu bez uszanowania imienia Bożego lub Matki Bożej, zaniedbywanie modlitwy rano lub wieczorem, spóźnianie się na Mszę św. itd. Spójrzmy, ile z tych grzechów popełniamy na co dzień, i jakże ciężko je wykorzenić! Łatwiej zidentyfikować i wykorzenić grzechy ciężkie niż lekkie. O. Franciszek Spirago w swoim Katechizmie Ludowym porusza jeszcze kilka ważnych wątków. Pisze, przypominając istotę grzechu powszedniego: „Grzech powszedni jest wtedy, jeżeli obrażamy jakieś dobro małoznaczne albo dobro wielkie, jednak tylko lekko lub nie z pełną świadomością i wolą. Może jednak grzech, sam w sobie lekki, stać się grzechem śmiertelnym, jeśli przezeń wyrządzamy wielką szkodę albo wywołujemy wielkie zgorszenie albo wreszcie jeżeli popełniamy ten grzech z pogardy dla przykazania. (…) Większa liczba grzechów powszednich, razem wziętych, może stać się grzechem śmiertelnym, jeśli takowe łącznie spowodowały wielką szkodę”. Katechizm ten każe nam również odróżnić niedoskonałości od grzechów lekkich: „Niedoskonałością nazywamy błąd, wypływający nie ze złej woli, tylko z ułomności ludzkiej. Niedoskonałością jest np. brak uprzejmości, pusty żart, niedobrowolne roztargnienie podczas modlitwy itp. Św. Franciszek Salezy napisał: Grzechy powszednie mają swą przyczynę w złej woli, niedoskonałości nie. Chociaż niedoskonałości nie są wprost grzechem, nie są jednak także zupełnie wolne od winy; należy więc i ich także unikać”. Podsumowując, podjęliśmy refleksję nad grzechem ciężkim i lekkim. Miłosierdzie Boże jest nieskończone i jest w stanie zgładzić każdy grzech, za każdy bowiem grzech Chrystus umarł na krzyżu. Musimy jednak mieć świadomość jak wielkim złem jest każdy grzech, a szczególnie śmiertelny. Już sama nazwa ukazuje bowiem jego istotę – duchową śmierć! Jak wielką pogardą Boga jest każdy grzech! Prośmy więc Boga o łaskę ducha pokuty za nasze grzechy. Prośmy o szczegółowy rachunek sumienia i dobrze odbyte spowiedzi św. Prośmy również za tych, którzy trwają w kompletnych ciemnościach w kwestii stanu swojej duszy. Podejmijmy więc walkę z grzechem i zatroszczmy się o rozwój cnót, by bardziej upodobnić się do Chrystusa, który był do nas we wszystkim podobny, oprócz grzechu (Hbr 2,17).
W dzisiejszym tak zwanym nowoczesnym świecie grzech jest postrzegany jako coś nieważnego, a nawet nieistniejącego. Według modernistów którzy opanowali administrację Kościoła Katolickiego, wszystkie grzechy zostały nam już wybaczone, ponieważ Pan nasz Jezus Chrystus wziął je na siebie i za nie cierpiał. Oczywiście jest to wielkie kłamstwo protestantów, ale bardzo wygodne dla wielu zwykłych ludzi i duchowieństwa. Usprawiedliwienia grzechu nigdy nie znajdziesz, ani w Piśmie Świętym, ani w Tradycji Kościoła, ponieważ grzechy toleruje i zachęca do nich tylko to też odstępcy znaleźli odpowiedź głosząc, że piekła nie ma, a szatan to bajka wymyślona żeby straszyć zacofanych ludzi. Tak dziś wielu „katolików” myśli , a że coś jest grzechem przypominają sobie już tylko niektórzy, często raz w roku na spowiedzi. Potworny nie tylko w Ewangelii grzech zdrady, też został przez Watykan usprawiedliwiony poprzez rehabilitację największego, aż do wieku XX, zdrajcy wszechczasów – Judasza. Jeżeli on zostaje usprawiedliwiony, to oznacza że najbardziej bolesny grzech zdrady jest dopuszczalny. Czyż nie najbardziej boli zdrada przyjaciela, rodziny, czy rodaka? Zdradę nazywano nawet często zbrodnią, ,za zdradę kraju karano śmiercią, a żony kamienowano. I to nie dotyczyło tylko chrześcijaństwa – tak postrzegano ogólnie, niezależnie od wyznania czy pochodzenia. Wiek XX, wraz z zakończeniem II wojny światowej zmieniał powoli wszystko, pod wpływem coraz silniejszego kultu człowieka – kultu który stał się religią panująca na Soborze Watykańskim a wręcz gloryfikacja zdrady oczywiście występowała już wcześniej. Takim dobitnym przykładem z polskiego podwórka było podpisanie przez polski Episkopat porozumienia z komunistami w 1950 potępiającego polskie podziemie. Było to jawną zachętą dla wszelkiej maści sprzedawczyków do wydawania żołnierzy wyklętych – ostatnich prawdziwych patriotów i katolików, nazwanych przez Kościół katolicki w Polsce tamtym okresie rozpoczęło się kształtowanie mas poprzez rewolucje społeczne jaki i kościelne. Dwa przeciwne sobie okręty – świat i przejęty przez modernistów piratów Kościół katolicki zmieniały kursy z kolizyjnego, który trwał od początku świata, na zbieżny – podążający w ciemności szatana i grzechu. Ciekawe jest to, że chociaż świat był zawsze wrogiem chrześcijaństwa, to jednak karano praktycznie za to samo. Morderstwo był ciężkim grzechem, ale też ciężkim przestępstwem, kradzież podobnie itd. Ale kiedy nastąpiło to pogodzenie, wszystko wywróciło się do góry przykładem są nadużycia seksualne karalne w świeckim świecie, a akceptowane i ukrywane w kościele modernistycznym, który już nie potępia żadnej zbrodni, ponieważ nie ma chyba takiej, której by nie jest też powiązana z nieczystością i dlatego rehabilitacja Judasza nie wzbudziła zgorszenia ani sensacji wśród wiernych. Zdrady małżeńskie są dzisiaj już normą i nazywane są beztrosko „skokiem w bok”, czy ucieczką przed nudą małżeńską. Wbrew powszechnym opiniom pobłażającym takim rzeczom, była i nadal jest taka zdrada cudzołóstwem godnym potępienia i przez ludzi i przez Boga. I nic nie zmieni faktu, że jest to ciężki grzech nieczystości, a jeśli przy tym jeszcze następuje rozbicie małżeństwa i krzywda dzieci, to można powiedzieć że ten śmiertelny grzech jest godny największego potępienia i ludzie mieli jeszcze elementarne poczucie godności i honoru, to świat też takie zdrady potępiał. I chociaż one istniały zawsze, to nie na taką skalę jak dzisiaj. Nikt się ze zdradą nie obnosił, bo wiedział, że komuś zrobił krzywdę i inni też to zobaczą. Teraz niestety tego nie wie, ponieważ kręgosłup moralny u ludzi został złamany, a nawet roztrzaskany w proch. Wiele lat temu pracowałem z ludźmi po wyrokach. Większość z nich miała więcej honoru niż ktokolwiek teraz posiada. Oczywiście to jest tylko przykład, ale przez prawie rok pracy z nimi, żaden z nich nie przyszedł do mnie donieść na kolegę z pracy, podczas gdy reszta – tzw. „porządni” – donosili i donoszą, z tendencja wzrostową do dzisiaj. Grzech powszedni ma ciężar grzechu ciężkiego jeżeli jest robiony z premedytacją. Niewinne kłamstwo do żony że np. spóźniłeś się były korki, podczas gdy naprawdę zagadałeś się z kolegą, jest kłamstwem, ale grzechem lekkim. Ale już doniesienie na kolegę kłamiąc z wyrachowaniem i zdając sobie sprawę, że może on np. stracić pracę, a jego rodzina dochód, to już nie jest grzech powszedni. To już jest perfidna zdrada i grzech bardzo ciężki nawet jak konsekwencje dla kolegi będą dużo mniejsze. Sam zamiar wyrządzenia takiej krzywdy komuś jest czymś bardzo złym. Kłamstwo też może prowadzić do zbrodni. Dzisiejsi „uczeni w piśmie” – trzeba dodać zawsze, że nie wiadomo jakim – z pełną świadomością że kłamią, przekazują ludziom zafałszowane informacje. Taka sama sytuacja dotyczy świata zewnętrznego i wiary. Jest to bardzo dobry przykład, że te dwa okręty obrały ten sam kurs. Naukowcy, lekarze i rożnego rodzaju tak zwane autorytety, oczywiście z małymi wyjątkami, prześcigają się w promowaniu i zakłamywaniu prawdy nie zwracając uwagi na to jakie szkody wyrządzają zwykłym ludziom. Patrzą tylko na własne korzyści. Wierząc tylko w pieniądze mówią to, co im każą np. koncerny farmaceutyczne czerpiące ogromne zyski ze sprzedaży tzw. szczepionek przynoszących choroby i śmierć, i nie mających żadnego naukowego uzasadnienia ich użycia. Trzeba tutaj jasno powiedzieć, że osoby które rozpowszechniają taką dezinformacje maja krew na rękach. Krew ludzi którzy umarli w wyniku powikłań poszczepiennych, ale też tych którzy umarli w wyniku blokad. Począwszy od zaniedbań i odstąpienia od leczenia, a skończywszy na samobójstwach i przedawkowaniach narkotyków. Poznacie po owocach, mówił Pan nasz Jezus Chrystus, a jakie są efekty to każdy kto chce zobaczyć, sam zobaczy. Jak na dłoni widać zanik elemantarnego poczucia grzechu i czynionego sprawach wiary, duchowieństwo -z nielicznymi wyjątkami – podobnie jak i świat okłamują wiernych skazując ich na wieczne potępienie, ale i angażując Boga wysyłają ich na śmierć fizyczną. W jednym rzędzie z globalistami propagują fałszywe rozwiązania, przy tym kłamiąc że np. coś wytworzone na bazie komórek pobranych z żywych aportowanych dzieci jest dobre. W naszej obecnej rzeczywistości doktor Mengele dostałby Nobla. Jaka jest różnica między jego okrutnymi eksperymentami, a pobieraniem z żywych dzieci części ich ciała, a później ich mordowaniem? Nie ma żadnej. Od razu odpowiadam tym którzy twierdza że to dla wyższej konieczności – nie ma żadnej wyższej konieczności tylko zbrodnia dla zysku, która nie dotyczy tylko przemysłu farmaceutycznego ale też np. już nie są zwykłe kłamstwa, ale zbrodnie za które trzeba będzie odpowiedzieć. Może tutaj na ziemi oni unikną sprawiedliwości, ponieważ wymiar sprawiedliwości jest w dużej mierze w ich rękach, ale zawsze nadchodzi czas śmierci, który jest czasem prawdziwej zapłaty. Granica między grzechem lekkim, a ciężkim zostaje przekroczona jeżeli robisz coś w pełni świadomie i z premedytacją. Znasz możliwe konsekwencje swojego działania. Tutaj na ziemi możesz się tłumaczyć, ,że nie wiedziałeś ale Bóg zna twoje myśli i wie. Nic nie że zakopiesz głęboko swoje sumienie i sam nie słyszysz jego krzyku, nie znaczy ze postępujesz mówią dużo o miłości, a szerzą nienawiść, ponieważ ich serca są przepełnione zawiścią i odrzuceniem praw Boskich. Prawa Boże są odzwierciedleniem wszystkich innych praw, ponieważ Bóg stworzył ten świat i jest niemożliwe żeby prawa natury czy inne były sprzeczne z prawami Boskimi. Człowiek przepełniony pychą to zmienia, doprowadzając zawsze do upadku i katastrofy. Tak było w czasach potopu, czy też zniszczenia pierwszej i drugiej świątyni. Ale zawsze następuje odrodzenie i powrót do Boga. Bóg nas kocha, ale jest tez sprawiedliwy. Miłości do Boga nie nosi się na ustach, tylko w czystej duszy. Z miłością do Boga nie ma nic wspólnego ślepe przestrzeganie przepisów i rytuałów religijnych. Bóg mówił do Żydów że obrzezanie fizyczne nie ma znaczenia, ponieważ ich serca nie są obrzezane – nie został wycięty grzech. Cóż pomogą ofiary bez zadośćuczynienia, bez ukorzenia się i przyznania do winy? Są one tylko pustką, której nie wypełnia miłość. Bóg czeka na powrót zagubionych, ale oczekuje też przyznania się do winy, nie chce obłudnego przepraszania mającego na celu tylko zakrycie kłamstw i trwania w grzechu, chce prawdziwego nie może być chora. Jak nazywamy miłość małżeńską, która toleruje zło ukochanego?Destrukcyjną i złą, nadającą się do leczenia więc uważasz że taką miłością kocha ciebie Bóg?Czas zagłady grzechu na ziemi jest bliski, i najwyższy czas sobie uświadomić czym naprawdę jest miłość do Boga i zła i kłamstw innych ludzi nie ma nic wspólnego, ani z miłością w pojęciu ludzkim, ani tym bardziej Boskim. Widzisz może wokół siebie różne organizacje które walczą o ustanowienie jakiś praw zgodnych z nauką chrześcijańską. Nie są to złe inicjatywy, tylko nie były by potrzebne, jeżeli dusze tych którzy deklarują się katolikami byłby przepełnione prawdziwą miłością do Boga. Prawo zezwalające na coś złego byłby tylko świstkiem papieru, ponieważ wierni nawet nie pomyśleliby o korzystaniu z dzisiejszy, czas śmierci i ohydy spustoszenia jest czasem próby naszej miłości do Boga. Tej prawdziwej miłości przepełniającej nasze dusze, serca i rozum. Ta miłość powinna się opierać na tych trzech filarach żeby wszystkie ofiary i modlitwy były Bogu Chrystus w swoich naukach pokazuje, że nawet jedno odstępstwo może doprowadzić do zguby. Więc nie możesz słuchać nikogo, kto nawet w jakimś małym procencie mówi i postępuje źle. Los tych którzy mówią w imieniu Boga, a on ich nie posłał jest już przesądzony. Ale twój nie. Odpowiedzialna wiara polega na tym, abyś podejmował samodzielne decyzje, ponieważ sam będziesz za nie odpowiadał tylko przed Nim. Po to Bóg dał ci wolną ci pomoże argument że jakiś biskup, czy ktoś zwany papieżem tak mówił, a ty posłuchałeś?Bóg ci odpowie:Czyż nie dałem ci rozumu żebyś myślał , serca żebyś czuł a duszy żebyś odróżniał dobro od zła, fałszywych proroków od prawdziwych? Dlaczego teraz lamentujesz, skoro zakopałeś dary które otrzymałeś, zamiast wykorzystać je na Moją chwałę?Czyż nie ostrzegałem, że będą wam mówili – Oto tu jestem, albo oto tam, ale nie wierzcie im i nie szukajcie tego, co macie w swoich duszach?Co odpowiesz jeśli żyłeś otoczony kłamstwami z własnej woli, ponieważ nie chciałeś słyszeć głosu Boga i wolałeś tarzać się w grzechu, bo ktoś ci mówił że to nie grzech, a przykazania Boże są proste? !Eutanazja czy aborcja są tylko ładnymi słowami zastępującymi zabójstwo, a depopulacja to nic innego jak ludobójstwo!Wystarczy że zrozumiesz prawdziwe znaczenie słów, tych i innych, takich jak grzech i miłość, a twoje serce przestanie się bać, ponieważ rozświetli serce i duszę jedyne prawdziwe światło miłości Boga. I tam za droga krzyżową własnego życia ujrzysz nie tylko Krzyż Pański ale Zmartwychwstanie Pana naszego Jezusa Chrystusa i zawsze daje w kość człowiekowi, tylko dużo łatwiej jest iść przez nie z Miłością Najwyższego Jedynego Boga Jezusa Chrystusa. On to, chociaż nienawidzi grzechu pod żadną postacią, nawet tą zakrytą dla ludzkich oczu, kocha każdego kto chce się podnieść po upadku, a jego Niepokalana Matka Królowa naszych serc, z radością ci pomoże. Tylko jedno ci potrzebne – oddaj się woli Boga i zanurz się w jego bezgranicznej Niewolski
autor: Jerzy Marcol Poniższy artykuł jest uzupełnieniem artykułu o „Grzechach przeciwko Duchowi Świętemu”, aby dać czytelnikowi dodatkowe zrozumienie róznić pomiędzy różnymi kategoriami grzechów. Protestantom trudno pojąć katolickie zrozumienie grzechów oraz związanych z nimi stanów duszy człowieka. Bez tego zrozumienia, rozmowa o grzechu, winie i przebaczeniu jest bardzo utrudniona. W zrozumieniu teologii katolickiej, I. Istnieją dwie kategorie grzechów: inaczej zwane lekkimi, oraz zwane śmiertelnymi. II Istnieją też dwa stany duchowe człowieka: 1. ‘Stan łaski uświęcającej’, w którym znajduje się osoba ochrzczona w Kościele Rzymsko Katolickim, a która nie popełniła grzechu śmiertelnego. 2.‘Stan grzechu śmiertelnego’, w którym znajduje się osoba, która popełniła coś, co według KRK jest grzechem śmiertelnym. Według nauki KRK, dusza osoby będącej w ‘stanie łaski uświęcającej’ po śmierci odchodzi do czyśćca (*), skąd zostaje wyzwolona między innymi dzięki mszom odprawionym w jej intencji np. z inicjatywy krewnych. Jeśli idzie o duszę osoby, która umiera w ‘stanie grzechu śmiertelnego’, to po śmierci odchodzi ona do piekła i nie ma dla niej ratunku. Według nauki KRK, osoba która popełniła grzech śmiertelny, dopóki żyje może wrócić do ‘stanu łaski uświęcającej’, poprzez wyznanie i zaniechanie grzechu oraz wypełnienie pokuty nakazanej przez księdza. Oznacza to, że grzech śmiertelny nie jest niewybaczalny. Grzech śmiertelny staje się niewybaczalnym dla osoby, która umrze w ‘stanie grzechu śmiertelnego.’ Z rozmów i z dyskusji z katolikami zauważyłem, że na ogół nie potrafią powiedzieć, co jest grzechem lekkim a co śmiertelnym. Zbrodnia jako grzech lekki Szukając w katolickich źródłach odpowiedzi na pytanie dotyczących różnicy pomiędzy grzechem lekkim a ciężkim w zrozumieniu katolickim natrafiłem na takie wyjaśnienie: „Grzech lekki polega na tym, że człowiek czyni wprawdzie jakieś zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w nie jest zbyt powierzchowne, by mogło doprowadzić do niewiary lub do zniszczenia miłości. […] Nie grzeszy ciężko i ten, kto popełnia wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie lub niezupełnie dobrowolnie, np. ktoś w przypływie nagłego szału zabił człowieka.” –Fragment artykułu ks. dr Kaszowskiego „RÓŻNICA MIĘDZY GRZECHEM CIĘŻKIM l LEKKIM”. Grzechy lekkie są gładzone przez Komunię św. Na stronie „Literatura” w punkcie 007 znajdujemy informację, że grzechów lekkich nie trzeba wyznawać – są gładzone przez Komunię św. Cytat: ‘ W spowiedzi zobowiązani jesteśmy do szczerości i jest to szczerość nie najpierw wobec słuchającego kapłana, ale najpierw wobec Pana Boga i siebie. Ksiądz jest tylko świadkiem wyznania, partnerem w sprawowaniu sakramentu (a nie kimś “na górze”). Szczerość ta wymagana jest w sposób szczególny przy grzechach ciężkich – o ile grzechy lekkie są gładzone przez Komunię św. i ich niewyznanie generalnie nie przesądza o wartości takiej spowiedzi, o tyle, gdy chodzi o grzechy ciężkie, należy je wyznawać.” I teraz zasadnicze pytanie, co jest grzechem lekkim, a co ciężkim. Grzechem ciężkim, czyli śmiertelnym, jest odejście od wiary katolickiej albo odrzucenie któregoś z jej dogmatów. Jeśli ktoś odrzuciłby naukę o skuteczności ofiary mszalnej, naukę o czyśćcu, o wstawiennictwie Marii i świętych, o papieżu jako głowie kościoła i o jego nieomylności, gdyby umarł, trafiłby do piekła. Jeśli wróci na łono Kościoła, wróci do stanu łaski uświęcającej i może mieć nadzieję na czyściec a w ostateczności na niebo. W temacie odejścia od Kościoła Katolickiego, księża i apologeci katolicyzmu szybko stawiają diagnozę o popełnieniu grzechu śmiertelnego. Natomiast takie rzeczy jak pijaństwo, jazda po pijanemu, bicie żony i dzieci, kradzież, przeklinanie, a nawet zbrodnia popełniona w niepełnej świadomości, są kwalifikowane jako grzechy lekkie, gdyż … nie powodują niewiary (w nauczanie Kościoła Katolickiego). Jeśli ktoś popełnia te rzeczy a trwa w Kościele Katolickim, trafi do czyśćca. Gdyby ktoś przestał pić, kraść, bić żonę i dzieci, a odszedłby od Kościoła Katolickiego, popełniłby grzech śmiertelny i trafiłby do piekła. Katolicy boją się przyjąć jakiekolwiek nauczanie z Pisma Świętego, które zaprzecza nauczaniu Kościoła Katolickiego, gdyż według nauczania tegoż, popełniliby grzech śmiertelny. Katolickie zrozumienie odpuszczenia winy Ponieważ według nauki katolickiej odpuszczenia winy udziela kapłan, który jedynie ma moc dokonania transsubstancjacji, (przeistoczenia), czyli zamiany opłatka – hostii w prawdziwe ciało Jezua, (ale to teamt na kolejny artykuł), dlatego dla katolika jest on niezbędny w drodze do Boga. Jeśli nawet grzechów lekkich nie trzeba wyznawać, bo według nauki KRK są zgładzone przez Komunię św., to jednak tejże Komunii może udzielić tylko ksiądz katolicki. Tak więc główny akcent wiary jest położony na skuteczność codziennie powtarzanej bezkrwawej Eucharystii, która może być udzielona tylko przez katolickiego księdza. Morale kapłana nie ma znaczenia Według artykułu 1128 Katechizmu Katolickiego , „sakramenty działają ex opere operato (dosłownie: „przez sam fakt spełnienia czynności”)” i są ważne jeśli są udzielane przez ważnie ustanowionego szafarza, którego morale nie ma znaczenia (dosłownie: niezależnie od jego świętości). Spojrzenie Biblijne Biblia inaczej patrzy na sprawę przebaczenia i odpuszczenia win. Podstawą odpuszczenia grzechu nie jest wiara w skuteczność stale na nowo powtarzanego sakramentu, ale w skuteczność krwawej ofiary krzyżowej Jezusa, złożonej raz na zawsze. Według Pisma Świętego, kapłanem na wieki jest Jezus Chrystus, który złożył raz na zawsze doskonałą ofiarę za grzech człowieka. Gdyby ofiara ta miała być powtarzana, to nie byłaby doskonała. List do Hebrajczyków mówi: 7,24 ale Ten sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie, ponieważ trwa na wieki. 7,25 Dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi. 7,26 Takiego to przystało nam mieć arcykapłana, świętego, niewinnego, nieskalanego, odłączonego od grzeszników i wywyższonego nad niebiosa; 7,27 który nie musi codziennie, jak inni arcykapłani, składać ofiar najpierw za własne grzechy, następnie za grzechy ludu; uczynił to bowiem raz na zawsze, gdy ofiarował samego siebie. Według apostoła Jana, to nie przyjęcie Komunii oczyszcza nas od grzechu, lecz krew Jezusa Chrytsusa; 1 Jan 1,7 Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Widzimy więc, że według Biblii, podstawą przebaczenia naszych grzechów jest wiara w doskonałą, złożoną raz na zawsze, krwawą ofiarę bezgrzesznego Jezusa. Według katolicyzmu, przebaczenie otrzymuje się przez przyjęcie Komunii św. udzielonej przez katolickiego księdza, bez względu na jego świętość. Wzywanie katolików do uwierzenia w to, czego uczy Pismo Święte, jest wezwaniem do odrzucenia nauki swego kościoła, a to wiąże się ze strachem przed popełnieniem grzechu śmiertelnego. Nie łatwo jest wzywać katolików do zawierzenia życia TYLKO JEZUSOWI i zaufania temu, czego uczy Pismo Święte. JM (*) Polecam dwa artykuły o czyśćcu: 1. Biblijne spojrzenie na czyściec: Jonatan Dunkel, „Czyściec?” 2. Katolickie spojrzenie na czyściec: Ks. dr M. Kaszowski, „Czyściec”
Cytuj Kłamstwo - kiedy jest grzechem? Czy kłamstwo zawsze jest grzechem? Dlaczego lepiej go unikać?Z jednej strony błędne wydaje mi się podejście na zasadzie imperatywu moralnego. Niektórzy chrześcijanie twierdzą, że mówienie nieprawdy jest czymś bezwzględnie złym i nie wolno się do niego nigdy uciekać. W warunkach ekstremalnych, np. w czasie wojny, nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy przy pomocy oszustwa można uratować ludzkie życie. Trudno mi przyjąć do wiadomości, że takie oszustwo byłoby grzechem. Przykazanie Pańskie zakazuje kłamstwa, które szkodzi drugiemu człowiekowi: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.” [2 Mojż 20, 16] Nie widzę jednak w Biblii bezpośredniego zakazu kłamstwa w każdej wskazuje się na werset z Ewangelii, gdzie diabeł zostaje nazwany „ojcem kłamstwa” [J 8, 44]. Atoli w tym samym wersecie diabeł zostaje nazwany „zabójcą”, a jednak rzadziej wskazuje się na zabójstwo jako uczynek bezwzględnie zły. W szczególności w tradycyjnej nauce wielu wyznań chrześcijańskich kara śmierci jest dopuszczalnym środkiem karania w rękach ziemskiej władzy. Tak więc choć co do zasady odebranie życia człowiekowi jest grzechem to w wyjątkowych przypadkach nie jest. Podobnie, jak mniemam, choć co do zasady kłamstwo jest grzechem, to jednak nie drugiej strony, widzę zagrożenie w następującym podejściu: „Kłamstwo jest dopuszczalne, jeśli nikomu nie szkodzi.” Chrześcijanin nie może rezygnować z prawdomówności, nawet jeśli czyni to w sposób, który nikogo bezpośrednio nie krzywdzi. Przez brak prawdomówności narażone jest na szwank chrześcijańskie świadectwo. Jeśli ktoś zorientuje się, że nie zawsze trzymamy się prawdy, a potem usłyszy jak mówimy o Chrystusie, to - zupełnie rozsądnie - może mieć wątpliwości czy wszystko co głosimy jest naszym szczerym wyznaniem wiary. Grzegorz Posty: 1083Dołączył(a): Śr wrz 11, 2013 20:48Lokalizacja: Warszawa wyznanie: KEA Cytuj Re: Kłamstwo - kiedy jest grzechem? przez Maksymilian » N wrz 30, 2018 17:40 Myślę, że porównanie do zabójstwa jest dobrym tropem, bo, z tego co pamiętam, przykazanie brzmi dosłownie "Nie morduj", więc jest różnica między mordowaniem, o którym czytamy w II Księdze Mojżeszowej 21 rozdziale w wierszu 14: "Jeżeli ktoś zastawia na bliźniego swego zasadzkę, by go podstępnie zabić, to weźmiesz go nawet od ołtarza mojego, by go ukarać śmiercią.", a pozbawieniem kogoś życia. Można by powiedzieć, że dużo zależy od intencji mówiącego, jeżeli, tak jak wspomniałeś, jest wojna i trzeba ukrywać np. Żydów czy Cyganów, to kierujesz się pierwszym przykazaniem w pierwszej kolejności, przykazaniem miłości do Boga i bliźnich. Kłamiąc, że nikogo nie ukrywasz wypełniasz jednocześnie aktywną stronę przykazania "Nie zabijaj", bo jak uczył Luter dopomagasz bliźniemu, aby mu żadna krzywda na ciele się nie stała, a wydanie na śmierć niewinnych ludzi, którzy w żaden sposób nie zawinili byłoby zaniechaniem pomocy bliźniego. Cel składania fałszywego świadectw w tym przypadku nie jest podyktowany grzechem, lecz miłością, podobnie chyba jak sprawa sabatu, którą Jezus poruszał, nie człowiek dla sabatu, ale sabat dla człowieka, dobrym przykładem są tu te chleby pokładne, które kapłan dał Dawidowi i wojsku, chociaż nikt nie mógł ich jeść prócz kapłanów. W tego typu sprawach kłamstwo nie służy wprowadzeniu w błąd bliźniego, który to błąd ma przynieść mu uszczerbek i go skrzywdzić, ale raczej służy zachowaniu innego bliźniego przed agresją, a czasem ten typ kłamstwa służy, aby nie zgorszyć zboru jakąś aferą, którą się, nazwijmy to, w trybie kapturowym rozstrzyga, nie podając prawdziwych powodów dlaczego ktoś został np. usunięty ze stanowiska, która to afera zburzyła by autorytet np. duchownych. Oczywiście, wyobrażam sobie, że zostaje to wykorzystane w zupełnie niecnych celach jak przypadku ratowania kolegów pedofilów w KRK. Maksymilian Cytuj Re: Kłamstwo - kiedy jest grzechem? przez Aleksander » Pn paź 01, 2018 10:20 Grzegorz, Maksymilian bardzo ciekawe i słuszne obserwacje i że przykładów gdzie takie "kłamstwo" jest potrzebą jest o wiele więcej i w czasach, gdy wojna się nie toczy. W wielu zawodach wymagana jest klauzula chronienia tajemnicy: policja pod przykryciem wykrywa gangi, praca wywiadowcza i itd. W takich wypadkach podstawą jest dobro społeczne, dobro firmy i objawienia Bożego spisany w Piśmie Świętym pokazuje nam drogę dojrzewania człowieka. Tak, chociażby po okresie Prawa Mojżeszowego nadszedł czas poznania mądrości Bożej. Do tego okresu należą wszystkie księgi mądrościowe, królewskie. Myślę, że przykłady poruszane w tym wątku odnoszą się, właśnie, do zagadnienia mądrości Bożej. To jest etap w którym uczymy się ważyć rzeczy ciężkie/trudne. Dosyć często Boża mądrość wygląda jak gdyby zaprzeczała przykazaniom Prawa. Np. król Salomon nakazał "wbrew przykazaniom" zabić dziecko, aby ujawniła się prawda o tym kto jest matką. Myślę, też że powinniśmy być bardzo ostrożni w ocenie historii biblijnych. Tak często słyszałem jak kaznodziejowie oskarżali patriarchów Abrahama, Jakuba w kłamstwach, a przecież autorzy Pisma Świętego nigdy o coś takiego ich nie oskarżyli, raczej na odwrót nazwali ich też historie odważnych chrześcijan za czasów Związku Radzieckiego, gdy Pismo Święte było zabronione. Oni jednak odważnie przywozili z zagranicy. Aleksander Posty: 1655Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30 wyznanie: Luteranin dyplomy: 3 Cytuj Re: Kłamstwo - kiedy jest grzechem? przez Aleksander » Pn paź 01, 2018 11:00 Pozwólcie, że dodam o drugiej stronie medalu. Słyszałem świadectwa chrześcijan, którzy nie radzili sobie z życiem w świecie wolnym. Pamiętam pastora, który "przywoził" złe wieści o chrześcijanach, którzy wyemigrowali ze Związku Radzieckiego do USA. Tak np. w Związku Radzieckim byli nauczeni "kombinować". Podobne zachowanie przenieśli do USA, gdzie oszukiwali w podatkach i wielu znalazło się w więzieniu! Aleksander Posty: 1655Dołączył(a): Cz sie 19, 2010 09:30 wyznanie: Luteranin dyplomy: 3 Cytuj Re: Kłamstwo - kiedy jest grzechem? przez Elżbieta » Pn paź 01, 2018 12:44 Może to się komuś wydać dziwne, ale muszę stwierdzić, że w niektórych wypadkach powiedzenie prawdy być grzechem i to niewybaczalnym. Elżbieta Moderator Posty: 3699Obrazki: 46Dołączył(a): N mar 21, 2010 00:27Lokalizacja: Legnica wyznanie: ewangelicko-augsburskie Cytuj Re: Kłamstwo - kiedy jest grzechem? przez Maksymilian » Pn paź 01, 2018 21:26 Zgadza się Elżbieto, jeśli powiemy prawdę osobie, o której wiemy, że np. targnie się na swoje życie to w pewien sposób go mordujemy. Jest to ciężki temat, bo człowiek, który ma małe poznanie, może się zgorszyć tym, że jest to forma kombinowania. Trzeba mieć dobre rozeznanie, kiedy trzeba dla słusznej sprawy skłamać, bo łatwo popaść w grzech przez fałszywe usprawiedliwianie się. Maksymilian
kiedy kłamstwo jest grzechem lekkim